Blog search

Wybieraj mądrze, nie kupuj w sieciówkach

Wybieraj mądrze, nie kupuj w sieciówkach

Skończył się proszek do prania, idź do XXX i kup!” - dziś tak łatwo od ręki uzupełnić zapasy detergentów, gdy sklepy z chemią domową są w każdym mieście. W dodatku coraz łatwiej jest kupić detergenty z certyfikatem EcoLabel czy innym, gwarantującym skład biodegradowalny, bezpieczny dla środowiska, antyalergiczny... W cenie zupełnie przystępnej. Pytanie jednak, czy takie szybkie kupowanie od ręki jest zgodne z naszymi przekonaniami. Kupujemy eko, ale czy wspieramy te wartości, w które wierzymy?

Modna hasła ekologii, rezygnowania z plastiku, recyklingu czy zero waste musiały zostać zauważone przez duże koncerny produkujące środki czystości. Kwestią czasu był moment, gdy na fali ekologii popłyną nawet te firmy, które dotąd twardo stały po stronie plastiku. Dzięki dużej sile przebicia i rozpoznawalnym markom mogą dotrzeć do większej grupy odbiorców. Mogą zmieniać nasze nawyki zakupowe i rozpowszechniać dobre praktyki, ale nie łudźmy się: ich celem nie jest zmiana świata na lepszy. Ich celem jest zarobienie jak największej ilości pieniędzy.

Zaczyna się od małej zmiany

Jeszcze kilka lat temu pojęcia zero waste, less waste czy ekodetergenty były zupełnie niszowe i zajmowały się nim entuzjastki i entuzjaści minimalizmu. Duzi producenci najwyżej przyglądali się trendom i robili swoje. To znaczy: napędzali konsumpcję.

W branży producentów zero waste zaczęło się od pojedynczych osób, niewielkich firm, w których można było działać szybko, bo produkcja nie była duża. Zaczęły też powstawać start-upy od zera pracujące zgodnie z ideą ograniczania swojego wpływu na środowisko. Firmy stawiające na odpowiedzialne działanie. Wróciły też do łask zawody takie jak szewc czy krawiec, serwisy RTV AGD mają mnóstwo pracy, bo ludzie na nowo odkryli, że można naprawiać popsute rzeczy.

Wielka zmiana zaczęła się od małych kroków, które należały do niewielkich producentów i małych sklepów. Można wręcz nazwać to ruchem oddolnym. Dziś, kiedy wszyscy chcą być eko, najgłośniej krzyczą ci, którzy do ruchu ZW włączyli się niedawno i chcą nadrobić  stracony czas. Z tym że skutecznie zagłuszają mniejsze sklepy, których działanie od dawna rozwijało ruch ZW. Odbierają klientów niewielkim sklepom, bo stać ich na obniżanie cen na granicy opłacalności (koszty te często ponosi producent, związany z siecią kontraktem). 

Wyobrażacie sobie świat, w którym nie ma małych sklepów, są tylko sklepy wielkopowierzchniowe i sieciowe, mające władzę absolutną nad tym, co klient może kupić i za ile? Niektórym taki świat się marzy: pełna władza nad konsumentem, który ciągle ma złudzenie jakiegoś wyboru. 

Produkt ekologiczny

Dziś produkt ekologiczny może wyprodukować każdy. A dokładnie zamówić w fabryce produkt spełniający dane kryteria i nakleić na opakowanie swoje logo.

Może nam jako konsumentom jest wszystko jedno, czy używamy płynu X czy Y, skoro oba mają podobny skład. Mniej się zastanawiamy nad tym, komu płacimy, kto na tym zarabia, gdy mamy w ręku produkt spełniający nasze oczekiwania: jest eko, bezpieczny dla ludzi, zwierząt, środowiska, jest tani i jego opakowanie można łatwo zrecyklingować. 

Problem leży w sile pieniądza. Duży może więcej i dzięki reklamom, artykułom sponsorowanym, promocjom i obecności w każdym sklepie może nas przekonać, że nawet ten zły plastik nie jest taki zły, bo przecież może być zrecyklingowany. Poza tym jest lżejszy od szkła, tańszy i już go tak nie demonizujmy. Potwierdzą to znane twarze celebrytów.

Fast zero waste. Co się dzieje, gdy kupujemy w sieciówkach

Jasne, każdemu się zdarza w godzinie rozpaczy pójść do pobliskiego sklepu pod znanym szyldem i kupić brakujący produkt. Choćby dlatego, że taki sklep jest czynny dłużej, ma pewny asortyment i jest blisko. 

Jeśli jednak zastanowimy się, z kim mamy do czynienia: z wielkimi korporacjami, które przede wszystkim są biznesem i chodzi im o pieniądze i zysk, może nie pójdziemy tak szybko do sklepu XXX?

Szybkie zakupy są takie wygodne: wszystko mamy pod nosem, wkładamy do koszyka, płacimy i wychodzimy. Ale są też złudzeniem podejmowania świadomych decyzji. Sklepy sieciowe czy supermarkety nie sprowadzą dla nas specjalnie produktu ulubionej marki, gdy poprosimy. Nie poświęcą nam czasu jako klientowi czy klientce, gdy wahamy się przy wyborze między produktami albo zastanawiamy się, czy skład jakiegoś proszku na pewno nas nie uczuli. Nie będzie zainteresowany naszą osobistą opinią na temat kosmetyku: jeśli nam się coś nie spodoba, nie musimy kupować, kupią go inni. 

Kupując w supermarkecie, wspieramy biznes, który nie wspiera nas. Można przytoczyć różne przykłady optymalizacji podatkowych wielkich koncernów, których zysk nie przekłada się na lokalne podatki. 

Kupowanie w lokalnych sklepach to pewność, że wspieramy inicjatywy mogące zmieniać świat - choćby na przykładzie zero waste. Małe sklepy i mali producenci mogą zmienić się szybciej, szybciej zareagować na potrzeby klientów. Małe sklepy mogą także zaoferować nam marki, które nie zdecydowały się na współpracę z sieciami lub są na to za małe, a które warto wspierać.

Pamiętajmy, że działanie na dużą skalę może przynieść i szkodę, i pożytek. Jeśli zrobimy sobie rachunek sumienia i sprawdzimy, kto lepiej realizuje nasze idee, z kim nam bardziej po drodze: dużymi czy małymi, może spojrzymy na nasze zakupy inaczej. 

W Better Land znajdziecie wyjątkowe marki detergentów. Nie są sprzedawane w sieciówkach, a ich producenci są z nami w stałym kontakcie. Jako Eko Dystrybutor importujemy do Polski produkty m.in. Ekos, Bio-D czy Greenscents i dystrybuujemy je do małych sklepów. Jakość tych produktów jest znakomita i możemy polecić je z czystym sumieniem, ale jeśli nasi klienci mają jakieś uwagi, zawsze podchodzimy do nich bardzo poważnie.

Chcesz być naprawdę eko - wspieraj lokalne sklepy i firmy. To od nich zaczyna się zmiana na lepsze.

Wybieraj też dobre polskie marki, takie jak Klareko! Działają na naszym lokalnym rynku i znają najlepiej polskie realia. 

Artykuł dodano dnia: 2019-12-17 by Joanna Baranowska Home, Poradnik, Ekologiczne sprzątanie i... 565

O autorce / autorze ;)

Redaktorka i dziennikarka, absolwentka UW, prowadzi proekologiczny blog Organiczni.eu. Mama dwóch synów, żona aktywisty rowerowego. Wnikliwie przygląda się wszystkiemu, co nosi nazwę "eko" i tropi greenwashing. Działa w warszawskim Stowarzyszeniu Kooperatywa Spożywcza DOBRZE.

Komentarze